Alcor | 2015 Grudzień
0
archive,date,ajax_fade,page_not_loaded,,select-theme-ver-1.7.1,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

„Grzyby które zjadły mój dom”

Joan W. Bennet

„Grzyby które zjadły mój dom” (Scienece VOL 349, 2015,s 1018).

fungii10 lat temu, byłam wykładowcą biologii molekularnej i komórkowej na Uniwersytecie Tulane w Nowym Orleanie, Luizjana. Zdobyłam uznanie w środowisku akademickim dzięki mojej pracy nad toksycznymi pleśniami. Czekałam na urlop naukowy w Instytucie Badania Genomów w Maryland. W sierpniu 2005 na kilka tygodni przed wyjazdem, Huragan Katrina prawie zniszczył mój uniwersytet i moje miasto. Huragan wywrócił moje komfortowe życie do góry nogami, a także wyznaczył nowy kierunek w moich badaniach naukowych.

3 tygodnie po huraganie był to najgorszy czas w moim życiu. Mój dom został zalany, a miasto zniszczone. Razem z rodziną zostałam ewakuowana do New Jersey, gdzie mieliśmy przyjaciół, którzy na przygarnęli. Cierpiałam na bezsenność nasiloną tym bardziej, że dokładnie znałam destruktywne działanie pleśni. Te żywe formy fascynowały mnie od dzieciństwa. Ich silne enzymy trawienne często niszczą różne obiekty, na których się pojawiają. Grzyby są najefektywniejszymi naturalnymi organizmami do recyklingu. Byłam bardzo przerażona faktem, że teraz grzyby i pleśnie trawią zalane wnętrze mojego domu. Nieco ponad miesiąc po huraganie Katrina przyleciałam z powrotem do Nowego Orleanu, aby ocenić szkody w swoim domu. Kiedy otworzyłam drzwi przywitała mnie kolonia grzybów. Pleśń porosła wszystko: dywany, zasłony, tapety, tapicerowane meble, oraz co najgorsze – moje książki. Woń wewnątrz domu była straszna.

Zanim wróciłam do Nowego Orleanu, wiedziałam, że mogę ocalić chociaż część z mojego domu jeśli zmienię go w żywe laboratorium. Odwiedziłam Jim’a Whita, mykologa z Uniwersytetu Rutgers w New Jersay, który dał mi sprzęt do pobrania próbek w moim domu. Wróciłam do Nowego Orleanu z walizką pełną sterylnych gazików, masek, rękawiczek oraz 10 szalek petriego. Postanowiłam pobrać próbki grzybów znajdujących się wewnątrz domu, ubrałam maskę i rękawiczki, ,jednak po pewnym czasie zaczęłam się czuć chora, musiałam robić przerwy i wychodzić na świeże powietrze. Zaczęłam rozumieć ludzi, którzy twierdzili, że zachorowali przez kontakt z pleśnią i grzybami obecnymi wewnątrz ich mieszkań – zjawisko to nazywa się syndromem chorego budynku. Postanowiłam, że jeśli jeszcze kiedykolwiek będę miała okazję pracować w laboratorium to przebadam substancje, które spowodowały zniszczenia i przykry zapach w moim domu.

Później tej jesieni, Uniwersytet Rutgers zaprosił mnie, aby dokończyć u nich swój urlop naukowy. Huragan zmienił moje pierwotne plany badawcze. Kilka miesięcy później zgodziłam się zostać na Uniwersytecie Rutgers jak współpracownik kierownika biura zajmującego się promocją kobiet w nauce, inżynierii i matematyce. W pierwszym roku mojej pracy zajmowałam się problemami dotyczącymi kobiet w nauce, w tym czasie reaktywowałam również moją karierę naukową. W nowym laboratorium, tak jak postanowiłam po huraganie, mój zespół przystosował model genetyczny tak aby przestudiować możliwy fizjologiczny wpływ Lotnych Związków Organicznych zawartych w grzybach na zdrowie człowieka. Odkryliśmy, że kilka LZO zawartych w grzybach jest neurotoksycznych. Przy okazji odkryliśmy również, że niektóre grzyby wyizolowane z mojego mieszkania – gatunki Trichoderma sprawiają że roślina Arabidopsis oraz pomidory rosną szybciej. Jakkolwiek nie byliśmy w stanie udowodnić, że gazy emitowane przez pleśni mają bezpośredni wpływ na syndrom chorego budynku, udało się dowieść, że wywołują wiele dolegliwości fizjologicznych.

Nie polecam doświadczeń związanych z niszczycielskim huraganem oraz utraty domu jako sposobu na ożywienie swoich badań naukowych. Niemniej jednak, nauka pomogła mi skoncentrować się na przyszłość, a nie rozpamiętywać to co zdarzyło się w przeszłości. Huragan Katrina sprawił, że dokonałam najważniejszych odkryć naukowych w swoim dotychczasowym życiu.

 

(Scienece VOL 349, 2015,s 1018).